Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DESIGN | TECH. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DESIGN | TECH. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 marca 2014

Samsung NX2000 - galeria zdjęć

Po lekturze testu najbardziej mobilnego z bezlusterkowców Samsunga zapraszam do przejrzenia małej galerii zdjęć nim wykonanych (używane były dwa obiektywy: 18-55 i 20-50, zakres wykorzystywanych czułości obejmował ISO od 100 do 1600). Tradycyjnie plenerem był Poznań.

Przy edycji zdjęć wykorzystany był program Adobe Lightroom 4.4. - taki sam jaki znajdziecie w pudełku z aparatem.

Taczaka 20, fot. Jędrzej Franek

Os. Lecha, fot. Jędrzej Franek

Neon Poznańskie Słowiki, fot. Jędrzej Franek

Plac Wolności, fot. Jędrzej Franek

ul. Fredry, fot. Jędrzej Franek

ul. Wierzbięcice, fot. Jędrzej Franek

Arena Design 2014, fot. Jędrzej Franek

Wydział Fizyki UAM, fot. Jędrzej Franek

Wydział Komunikacji UMP, fot. Jędrzej Franek

ul. Wyszyńskiego, fot. Jędrzej Franek

wtorek, 18 marca 2014

Stacja fotografuje - test aparatu Samsung NX2000


Światem nowoczesnych technologii targają obecnie sprzeczności - urządzenia stając się mniejsze, robią się jednocześnie większe. Nie mam tu na myśli jakiejś skomplikowanej bipolarności właściwości materii, ale tak jak kiedyś głównym celem (technologicznym, ale też marketingowym) była miniaturyzacja, tak obecnie proces ten przebiega równolegle do maksymalizacji wymiarów niektórych elementów. W dobie interfejsów dotykowych i dominującej komunikacji opartej na treści wizualnej ekrany stały się przedmiotami, z którymi wdajemy się w interakcję chyba częściej niż z ludźmi...

Skoro obraz, to aparat, skoro interefejs dotykowy, to smart camera. Koncept nieco prostszego od testowanych przez nas ostatnio bezlusterkowców Samsunga to zderzenie miniaturyzacji (i minimalizmu) oraz mobilności rozumianej nie tylko w kategorii rozmiaru czy wagi, ale także jako dążenie do upodobnienia i w pełni funkcjonalnego skomunikowania tak "staromodnego" urządzania jakim jest aparat fotograficzny z dobrodziejstwami XXI wieku jak smartfony czy tablety.

Wiele parametrów i funkcji modelu NX2000 pokrywa się z tymi, które opisywaliśmy już na przykładzie wyżej pozycjonowanych braci: NX300 i NX20. Ten ostatni model jest właśnie zastępowany przez debiutującego i bardzo interesującego flagowca NX30. Najmniejszy z bezlusterkowych braci jest konstrukcją dedykowaną amatorom, którzy jednak bezkompromisowo podchodzą do kwestii jakości zdjęć i uniwersalności sprzętu. Szczegółową specyfikację można prześledzić na stronie producenta (http://www.samsung.com/pl/promocjanx/nx2000/#/specifications), jednakże dla ścisłości wspomnę, że różnice sprowadzają się do zastosowania nieco prostszego układu autofocusa, wyświetlacza TFT LCD zamiast AMOLED i nieco wolniejszej, ale wciąż wystarczająco szybkiej do codziennych zastosowań migawki (min. 1/4000 s.).


Tym razem wraz z aparatem mieliśmy okazję testować inny obiektyw kitowy typu zoom. Szkło dysponuje zakresem ogniskowych 20-50 mm i jest zaskakująco mały jak na ten standard. Trudno mieć zastrzeżenia do jego ogólnej ostrości, zwłaszcza przy przymkniętej przysłonie, jednakże odczuwalny jest brak stabilizacji, która wyróżnia większy i cięższy kit 18-55 mm.

ZALETY:

- wybitnie kompaktowy (korpus + kitowy, dość uniwersalny obiektyw typu zoom)
- dobre spasowanie elementów obudowy, sztywność
- matryca 20,3 mpix taka sama jak w innych bezlusterkowcach Samsunga (niski poziom szumów do ISO 1600 i wysoka szczegółowość)
- szybki autofocus i poprawnie spisujący się nawet w świetle żarowym automatyczny balans bieli
- czuły i duży dotykowy ekran
- powiązanie z chmurą i popularnymi serwisami społecznościowymi (łatwość wykonania backupu zdjęć i publikacji w sieci)
- dużo trybów automatycznych, filtrów, tryb HDR
- obecność modułu NFC i ogólna łatwość komunikacji aparatu ze smartfonem lub tabletem (w tym zdalne sterowanie i szybka obróbka zdjęć na zewnętrznych urządzeniach)
- korzystna cena (ok. 1500 zł. za testowany zestaw) - w dodatku należy pamiętać o tym, że wraz z aparatem otrzymujemy pełną wersję nieocenionego programu do edycji fotograficznej Adobe Lightroom 4.4., czego żaden inny producent nie oferuje.

WADY:

- kitowy obiektyw bez stabilizacji (raczej kwestia zestawu...)
- ergonomia typowo amatorska, nie jest to z pewnością zastępczy aparat dla profesjonalisty - do interfejsu zdominowanego przez dotyk trzeba przywyknąć
- duży ekran i bardzo małe wymiary korpusu odbijają się na komforcie chwytu, gumowań również mogłoby być więcej


Galeria zdjęć wykonanych Samsungiem NX2000 pojawi się na blogu w ciągu najbliższych kilkunastu godzin. 

Zachęcamy do zapoznania się z całą ofertą aparatów firmy Samsung, zwłaszcza bezlusterkowców systemu NX: http://www.samsung.com/pl/promocjanx/


Jędrzej Franek

czwartek, 2 stycznia 2014

Stacja fotografuje - test aparatu Samsung NX20


Na pierwszy rzut oka to aparat zupełnie inny od opisywanego wczoraj modelu NX300. NX20, czyli flagowy bezlusterkowiec Samsunga przypomina zminiaturyzowaną lustrzankę - czy jest jednak podobnie funkcjonalny?

Tym razem postaram się zwrócić uwagę na cechy szczególne tej konstrukcji w porównaniu do modelu NX300 z tego względu, że w większości przypadków ich funkcje i parametry są podobne i nie ma sensu powtarzać niektórych spostrzeżeń z ostatniej recenzji, którą znajdziecie TUTAJ.

1. Design / Jakość wykonania

Samsung NX20 robi naprawdę dobre wrażenie już od momentu wyjęcia z pudełka. Mimo tego, że nie znajdziemy elementów metalowych (najmodniejszy jest magnez) na obudowie aparatu, to staranne spasowanie wszystkich elementów korpusu wykonanych z tworzywa sztucznego o bardzo przyjemnej w dotyku fakturze sprawia, że urządzenia aż chce się dotykać. NX20 jest ekstremalnie sztywny i twardy w pozytywnym tych słów znaczeniu. Doskonale leży w dłoni ze względu na dobre wyprofilowanie gripu i rozsądne rozmieszczenie najpotrzebniejszych przycisków.

2. Zdjęcia / Video

Sensor w NX20 ma właściwie takie same parametry jak ten w NX300, dzięki temu możemy liczyć na bardzo dobrą jakość zdjęć w większości warunków. Reprodukcja szczegółów jest jak najbardziej zadowalająca aż po wartość ISO 1600, bardzo dobrze spisuje się też automatyczny pomiar światła nawet podczas fotografowania w kiepskich warunkach oświetleniowych. Zaletą obu testowanych aparatów jest celny i szybki hybrydowy autofocus - w większości wypadków zdaje egzamin, a jeżeli chcemy ostrzyć manualnie, to możemy liczyć na wspomaganie dodatkowym powiększeniem fragmentu obrazu, w który celujemy. Jedyną funkcją, której brakuje jest nieoceniony focus-peeking. Należy wspomnieć również, że NX20 wyposażony jest w migawkę z najwyższej półki - jej minimalny czas otwarcia to 1/8000 s.

3. Obsługa

Trudno o bardziej intuicyjny i ergonomiczny korpus w tym segmencie. Większość funkcji została wyniesiona na korpus, a dostęp do całej reszty jest bardzo łatwy i intuicyjny dzięki przemyślanemu układowi menu. Kadrowanie jest bardzo przyjemne i jak przystało na bezlusterkowca o zapędach profesjonalnych dysponujemy bardzo przyzwoitym wizjerem elektronicznym, który włącza sie samoczynnie po zbliżeniu do niego oka - niby mała rzecz, wręcz oczywista, a bardzo ułatwia fotograficzne życie. Przewagą tego typu konstrukcji nad analogowymi wizjerami jest to, że spełniają one funkcję zminiaturyzowanego wyświetlacza i wszystkie istotne parametry znajdują się tuż przed naszym okiem dzięki czemu nie musimy odrywać wzroku od wizjera by sprawdzić jakie ustawiliśmy ISO itp. Wyświetlacz główny to - podobnie jak w przypadku NX300 - AMOLED (bez funkcji dotyku). W tym wypadku mamy możliwość nie tylko wychylenia ale i obrotu całego ekranu, co przydatne może być dla miłośników autoportretów czy fotografii grupowej.

4. Dodatkowe funkcje

NX20 podobnie jak jego starszy brat jest wyposażony w tryb WIFI, który umożliwia łatwe dzielenie się swoimi zdjęciami i filmami, oraz wrzucanie ich do chmury.

5. Specyfikacja


6. Ocena


Choć NX300 to technologiczny kombajn wśród aparatów, to w moim osobistym rankingu wygrywa NX20. Flagowiec Samsunga jest bardzo solidnym i udanym bezlusterkowcem, wyposażonym w najlepszą matrycę jaką dotąd udało się wyprodukować Koreańczykom, Dysponuje bardzo dobrymi parametrami a przy tym jest niezwykle dyskretny. Gdyby doposażyć go w funkcję focus peeking byłby chyba idealnym sprzętem w swoim segmencie profesjonalnych bezlusterkowców. Mimo to przy cenie ok. 2300 zł. z kitowym obiektywem 18 - 55 mm jest bardzo rozsądną propozycją i realną alternatywą dla lustrzanek entry level.


Jędrzej Franek










Stacja fotografuje - test aparatu Samsung NX300


Model NX300 to bezlusterkowiec ze średniej półki cenowej, bezpośrednio konkurujący między innymi z popularnym NEX-5 od Sony (w najnowszej wariacji oznaczonej literką R). W tym przypadku Samsung zdecydował, że postawi na nowoczesną interpretację stylistyki retro i rozwinięcie funkcji smart-camera, z którymi utożsamiane są aparaty tego producenta.

1. Design / Jakość wykonania


Prawie każdy producent aparatów ma w swoim portfolio model nawiązujący estetycznie do sprzętu retro z połowy wieku. Nie zawsze są to puszki ładne i przede wszystkim funkcjonalne tak jak to miało miejsce w przypadku ich przodków, ale Samsung poszedł nieco inną drogą i zaprezentował swoją interpretację tej mody. To oczywiście kwestia gustu, ale myślę, że bryła NX300 może się podobać, nie udaje na pewno czegoś czym nie jest. To zwarta i solidna konstrukcja wykonana w większości z plastiku i skóropodobnego tworzywa na przednim panelu - metalowa jest natomiast górna część aparatu z najważniejszymi przełącznikami. Testowaliśmy białą wersję kolorystyczną, która prezentuje się chyba najmniej ciekawie ze wszystkich - bardziej przypadły mi do gustu modele czarny i brązowy. Aparat posiada również odchylany i dotykowy ekran AMOLED o sporej przekątnej, bo aż 3,3''. Lampa błyskowa to konstrukcja zewnętrzna podłączana do stopki hot-shoe - takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety, bo może nam się zdarzyć zapomnieć zabrać jej ze sobą, ale z kolei jeżeli nie potrzebujemy dodatkowego oświetlenia nie musimy psuć spójnej bryły aparatu obecnością tego peryferium.

2. Zdjęcia / Video

Matryca 20,3 megapikseli wielkości APS-C produkuje jeden z najlepszych obrazów w segmencie bezlusterkowców o czym świadczą wyniki uzyskane przez ten sensor w testach DxOMark. Poziom szczegółów i reprodukcja kolorów stoją na bardzo dobrym poziomie, a należy pamiętać, że nie testowaliśmy aparatu z topowymi szkłami systemu NX. Bardziej zaawansowani użytkownicy będą zadowoleni z możliwości zapisu zdjęć w formacie RAW, który zostawia szerokie pole do popisu w późniejszej obróbce, jednak nawet skompresowane pliki JPEG prezentują bardzo wysoki poziom przy zachowaniu zaskakująco niewielkiej wielkości plików. Wbudowane oprogramowanie aparatu umożliwia ponadto fotografowanie w kilku interesujących trybach tematycznych, tworzenie efektownych panoram i szybkie korygowanie wykonanych fotografii w zakresie poziomu kontrastu, ekspozycji, dodatkowego efektu winietowania itp. Możemy także fotografować w trybie selektywnego koloru. 

Ze względu na szybką migawkę (od 1/6000 s) aparat dobrze sprawuje się podczas fotografowania dynamicznych scen - wyścigi, sport, szybko raczkujące niemowlęta:)

Bezlusterkowca należy pochwalić także za pracę na wyższych czułościach ISO (w moim odczuciu używalna jest czułość do 3200, przy czym do ISO 1600 jest naprawdę bardzo dobrze pod względem szczegółów i poziom szumu jest również niski). Zwykle jednak, zwłaszcza w przypadku bardziej statycznej fotografii, czyli takiej którą Stacja najczęściej się zajmuje w ogóle nie trzeba się martwić wyższą czułością i manipulować jedynie szybkością migawki - bardzo dobrze sprawuje się optyczna stabilizacja obiektywu. Nie raz byłem zaskoczony jak dużo można podczas obróbki wyciągnąć ze zdjęć nawet poważnie niedoświetlonych. 

Nie gorzej aparat radzi sobie z filmowaniem - nagramy materiał w jakości Full HD 1080p z możliwością sterowania wartościami przysłony, migawki i ISO w czasie nagrywania.

3. Obsługa

Sporo funkcji obsłużymy z poziomu przycisków na korpusie na którym to zazwyczaj mamy całkiem komfortowy chwyt mimo raczej casualowego gripu. Przeszkadzają tylko nieco zaczepy do paska, ale da się wypracować komfortowe i efektywne ułożenie palców na obudowie, by mieć dostęp do wszystkich niezbędnych przycisków.

Często to co obsłużymy zagłębiając się w menu przy pomocy tylnego krzyżaka będziemy mogli w przypadku NX300 zrobić za pomocą dotyku. Zarówno ostrzenie przy pomocy palca jak i nawigacja po menu nie nastręcza żadnych problemów i ekran jest wystarczająco czuły a ekranowe "przyciski" nigdy nie wydają się być zbyt małe. Wygodne jest także znane wszystkim użytkownikom smartfonów przybliżanie wykonanych zdjęć poprzez "szczypanie ekranu" (pinch to zoom).

Warto zauważyć również, że testowany obiektyw wyposażony jest w przycisk iFn, który umożliwia łatwy dostęp do często używanych funkcji, które zazwyczaj mogą być ukryte w aparacie pod kilkoma dodatkowymi kliknięciami (parametry przysłony, migawki i czułości ISO)

W przypadku manualnego ostrzenia bardzo przydatna jest funkcja focus-peeking zaznaczająca ostre obszary na wybrany kolor.

4. Dodatkowe funkcje

NX300 nie jest smartfonem wśród aparatów - taką rolę w systemie NX spełnia najnowszy Galaxy, jednak testowany bezlusterkowiec wyróżnia się bardzo przyjaznym podejściem do mediów społecznościowych czy internetowych chmur oraz mobilnych aplikacji. 

Bez problemu obsłużymy podstawowe funkcje aparatu nawet ze sporej odległości za pomocą smartfonowej aplikacji Samsung Smart Camera. Urządzenia bez problemu się ze sobą parują i możemy chociażby przejąć pełną kontrolę nad grupowymi zdjęciami - na pewno na nich nas nie zabraknie. Tak samo łatwe jest automatyczne zgrywanie zdjęć z aparatu w pełnej rozdzielczości bezpośrednio do pamięci smartfona w celu ich obróbki za pomocą naszych ulubionych aplikacji fotograficznych.

Z poziomu aparatu wrzucimy zdjęcia także na Facebooka, Picasę czy też do chmury SkyDrive.

5. Specyfikacja




6. Ocena


Tak naprawdę jedyną rzeczą, która nie podoba mi się w testowanym Samsungu jest... Kolor. To lekki i naprawdę kompaktowy sprzęt dający duże możliwości fotografowania bez względu na nasze preferencje. Tradycjonaliści i esteci polubią design, natomiast fani nietypowego, aczkolwiek wygodnego sposobu obsługi aparatu będą zadowoleni z możliwości jakie daje duży dotykowy ekran. Każdy natomiast doceni solidną jakość zdjęć i filmów, które zapiszą na karcie pamięci, oraz stopień rozwoju systemu NX i mam tutaj głównie na myśli bogatą ofertę świetnych obiektywów.

Wartość zestawu, który otrzymujemy w pudełku po zakupie podbija obecność programu Adobe Lightroom 4.1 (aktualizowanego do wersji 4.4), czyli jednego z najlepszych programów do edycji foto i organizowania kolekcji zdjęć. 


Jędrzej Franek






Strona producenta: http://www.samsung.com/pl/promocjanx/nx300/

wtorek, 31 grudnia 2013

Dwa miesiące z bezlusterkowcami Samsung NX


Dwumiesięczne intensywne testy dwóch bezlusterkowców firmy Samsung, które otrzymaliśmy od polskiego oddziału tej firmy pozwoliły zapoznać się ze sprzętem bardziej niż podczas standardowej procedury sprawdzania możliwości urządzeń w wielu redakcjach portali i blogów technologicznych w Polsce i na świecie. Samsungi NX20 i NX300 wyposażone w w kitowe obiektywy 18-55 mm znamy już na wylot - jakie są nasze wrażenia?

Bardzo dobre. Nie jest to wcale ukłon w kierunku producenta, który wykonał w stosunku do nas bardzo przyjazny gest wyposażając część naszej ekipy długookresowo we flagowy sprzęt. Bezlusterkowce to aparaty przeznaczone dla dwóch typów ludzi, których łączy niechęć do dużych rozmiarów i wagi oraz umiłowanie wysokiej jakości fotografii - jedni z nich korzystają do czasu zwrotu w kierunku bezlusterkowców z aparatów kompaktowych a drudzy z lustrzanek.

Ci pierwsi zazwyczaj nigdy nie powrócą do korzeni i matryc formatu 1/2,33'', w które wyposażona jest większość kompaktów, ci drudzy mogą potrzebować mniejszej i lżejszej alternatywy dla ich profesjonalnego lustra.

Jak szybko rozwija się ten segment sprzętu fotograficznego najłatwiej zauważyć obserwując wyniki surowego benchmarku dla matryc, swoistej wyroczni dla wielu foto-geeków; mówię tu oczywiście o DxOMark. Miejsca w pierwszej dziesiątce (2. i 8.) zajmują tam dwa bezlusterkowce firmy Sony - jedyne pełnoklatkowe (format 35mm) konstrukcje bez lustra i z wymienną optyką oraz autofocusem na rynku.

Producent, który nie ma w ofercie porządnych bezlusterkowców w formacie APS-C skazuje się w moim mniemaniu na porażkę komercyjną, bez względu na to czy będzie to śmierć błyskawiczna czy powolne dogorywanie - na tę chorobę bez wątpienia zapadły dwie firmy i to giganci segmentu DSLR, czyli lustrzanek cyfrowych - Nikon oraz Canon. Bezlusterkowce, które oferują te słynne firmy znacząco odbiegają pod względem osiągów od konstrukcji innych firm, które zauważyły potencjał aparatów bez lustra. To bardzo krótkowzroczna postawa - o ile profesjonaliści raczej nie zwrócą się w kierunku nowego typu sprzętu pozostając przy swoich pełnoklatkowych lub średnioformatowych lustrzankach, których cena często sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych. Amatorzy i entuzjaści fotografii natomiast, czyli osoby które stanowią większość potencjalnych nabywców sprzętu coraz częściej wybierają bezlusterkowce.

Najczęściej podkreślaną zaletą aparatów tego typu jest ich ambitna kompromisowość. Nie są pomostem pomiędzy kompaktami a lustrzankami - w tym momencie stały się już realną alternatywą dla tych ostatnich. Są mniejsze, lżejsze, często bardziej szybkostrzelne (oba testowane aparaty NX robią w pełnej rozdzielczości 8,6 klatki na sekundę). Najważniejsze jest jednak to, na co zwraca uwagę na pierwszym miejscu większość miłośników fotografii, czyli jakość zdjęć. Żeby doświadczyć zauważalnie lepszej jakości w uśrednionych warunkach musimy przesiąść się na pełną klatkę, a to, w wypadku kiedy mówimy o nowym sprzęcie, wydatek minimum 6,5 tysiąca złotych na sam korpus.

Żeby osiągnąć sukces w tym segmencie należy dysponować zróżnicowaną paletą korpusów i bogatą ofertą dobrych obiektywów. Tę prawidłowość doskonale rozumie Samsung, dlatego zarówno body, które produkują Koreańczycy jak i szkła uznawane są w swoich kategoriach za jedne z najlepszych. 

Obydwa testowane przez nas aparaty wyposażone są w matryce APS-C (rozmiar 15.7 x 23.5 mm) o rozdzielczości 20,3 megapikseli.. Do tej pory mogliśmy testować je ze standardowymi obiektywami typu zoom o zakresie ogniskowych 18-55 mm. Nie jest to z pewnością jedno ze szkieł, które świadczy o legendzie Samsunga jako producenta świetnych optycznie i jednocześnie niedrogich i jasnych obiektywów - to typowy obiektyw uniwersalny, od którego można zacząć przygodę z wymienną optyką i nie zrazić się do tego typu aparatów. 

Czym się różnią te dwa Samsungi? Pod względem wyglądu wszystkim. NX20 przypomina pomniejszoną lustrzankę i oferuje podobną ergonomię i charakterystykę obsługi (w tym wizjer elektroniczny). NX300 to aparat bardziej casualowy, utrzymany w udanie zaadaptowanej przez designerów stylistyce retro, wyposażony jest też w duży dotykowy ekran, który usprawnia obsługę i zapewnia dodatkowe specyficzne funkcje.




Już jutro, czyli w Nowym Roku, opiszę szczegółowo nasze wrażenia z obcowania z oboma aparatami, podkreślając różnice pomiędzy tymi korpusami. Będziecie także mieli okazję zobaczyć w oddzielnej galerii kadry uwiecznione za ich pomocą.


Jędrzej Franek

piątek, 19 lipca 2013

Kiedy Concordia nie była Concordią...


Jakiś czas temu rozmawialiśmy z Ewą Voelkel-Krokowicz o przyszłości Concordia Design, ale również o początkach idei centrum designu i kreatywności w Poznaniu. Dziś zagłębimy się bardziej w przeszłość, przeczytacie o historii Starej Drukarni jak i o estetyce tego wyjątkowego budynku na mapie naszego miasta.

Historia obiektu, w którym dziś mieści się Concordia Design nie jest jednoznaczna - obiekt ma kilka tajemnic... Rozbieżności pojawiają się już na płaszczyźnie  wieku budowli. Inwestor - spółka Pro Design - podaje, że powstała ona w pierwszej połowie XIX wieku, a drukarnia działała w nim od 1850 r., początkowo zajmując się wydawaniem dziennika "Posener Tageblatt". Podaje się również, że drukarnia Concordia pojawia się w księgach wieczystych po raz pierwszy w 1911 r. jako Ostdeutsche Buchd - rukerei und Verlagsastalt spółka akcyjna w Poznaniu i skupiała się na druku materiałów proniemieckich i zdaje się to zazębiać z szerzej uznawaną datą powstania budynku, czyli 1910 r., którą to w Atlasie Architektury Pozanania przytacza M. Mrugalska Banaszak - dyrektor Muzeum Historii Miasta Poznania. 

Po I wojnie światowej drukarnia otrzymała nazwę, która również dziś identyfikuje centrum designu i kreatywności. Drukarnia Concordia zajmowała się wydawaniem druków polskich, szczególnie Wydawnictwa Polskiego Rudolfa Wegnera, oraz cennych wydawnictw z serii Biblioteka Laureatów Nobla, Biblioteka Autorów Polskich, czy monumentalnej serii Cuda Polski.

Podczas II wojny światowej budynek drukarni został znacznie uszkodzony, lecz już w 1945 r. powtórnie uruchomiono tutaj maszyny drukarskie, by wydawać prasę codzienną. Od lat 50. w obiekcie mieściły się Poznańskie Zakłady Graficzne, które w 1964 r. połączyły się z Zakładami Graficznymi im. M. Kasprzaka i funkcjonowały w takiej formie do 1994 r. Od tego czasu budynek kilkukrotnie zmieniał właściciela i przy okazji również popadał w ruinę. W końcu w 2008 r. stał się własnością spółki Pro Design, której celem było nadanie Concordii funkcji, którą z powodzeniem pełni od listopada 2011 r.

Niszczejący budynek Concordii.
Przejdźmy do architektury. Warstwa wizualna zawsze wyróżniała ten obiekt z otoczenia. Dwukondygnacyjny gmach zbudowano z wielobarwnej cegły klinkierowej a jego bryła ma charakter quasi-barokowy z dużym udziałem powierzchni okien (co zostało zaakcentowane zwłaszcza po remoncie). Niezwykle atrakcyjnie zaprojektowane wejście główne do budynku zostało udekorowane dość masywnym portalem z kartuszem w zwieńczeniu. Wewnątrz znajdują się dwie zabytkowe klatki schodowe, z czego wewnętrzna została precyzyjnie odrestaurowana jedynie z woli inwestora, mimo iż nad renowacją budynku czuwał miejski konserwator zabytków. Właśnie na klatkach schodowych podziwiać możemy również dzisiaj ściany częściowo wyłożone płytkami glazurowanymi z secesyjnym motywem, drewnianą konstrukcję schodów i ozdobne freski.







Oryginalna bryła budynku wdaje się w interesujący dyskurs z modernistycznym otoczeniem - Hotelem Merkury, oraz Domem Studenckim "Jowita", przede wszystkim jednak jest miejskim unikatem ceglanej architektury przemysłowej, odcinającym się od podobnych funkcjonalnie realizacji z drugiej połowy XIX w. Wyraźnie można zauważyć, że nieznany niestety z nazwiska architekt inspirował się historyzującą architekturą rezydencjonalną.













Dlaczego jeszcze budynek Concordii i sama Concordia Design są tak interesujące? Między innymi dlatego, że w najbliższą niedzielę odbędą się tam warsztaty dla dzieci, które poprowadzimy - FANTASTYCZNA niedziela ze Stacją Poznań Główny od godz. 13;)


Jędrzej Franek